[*] Requiem dla Silesii

Od dziś uznajemy gorolskie rządy... ale za rozjebane! Piszcie o przywiązaniu do Ślonska, dumie. Co Tukej Wom się podobo a co was wkurzo.

[*] Requiem dla Silesii

Postprzez ProfessorX » 17 lut 2010, 08:48

Wszystkie njusy o tragediach na Ślonsku.
Ostatnio edytowano 17 lut 2010, 08:52 przez ProfessorX, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

Postprzez ProfessorX » 17 lut 2010, 08:50

2010-02-16
"27-letni górnik zginął w kopalni "Murcki-Staszic" w Katowicach. To druga w tym roku śmiertelna ofiara wypadku w polskim górnictwie węgla kamiennego - poinformował Wyższy Urząd Górniczy (WUG) w Katowicach.

- Mężczyzna pracował przy obsłudze przenośnika taśmowego. Wstępne ustalenia wskazują, że czyścił elementy tego urządzenia podczas jego ruchu - powiedział dyspozytor WUG.

Do wypadku doszło we wtorek wieczorem 416 metrów pod ziemią. Przenośnik wciągnął rękę pracownika wraz z barkiem i częścią tułowia. Mężczyzna zginął na miejscu. Był kawalerem.

Okoliczności tragedii wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach. Wiele wskazuje na to, że czyszcząc urządzenie będące w ruchu pracownik złamał przepisy.

Kopalnia "Murcki-Staszic", gdzie doszło do tragedii, należy do Katowickiego Holdingu Węglowego. Powstała z początkiem tego roku z połączenia dwóch samodzielnych dotąd kopalń. Wypadek miał miejsce na tzw. ruchu "Boże Dary", czyli w dawnej kopalni "Murcki",

Poprzedni śmiertelny wypadek w górnictwie miał miejsce w miniony piątek w kopalni "Bielszowice" w Rudzie Śląskiej. Zginął 36-letni sztygar, dokonujący rutynowej kontroli ściany wydobywczej. Został uderzony w klatkę piersiową bryłą węgla, która spadła z przenośnika transportującego urobek. Był żonaty. Osierocił jedno dziecko.

Kilka dni temu dwaj górnicy zginęli w kopalni "Rudna" w zagłębiu miedziowym, w styczniu zginął pracownik górnictwa nafty i gazu.

Według danych Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, w ubiegłym roku w polskim górnictwie zginęło 38 osób, z czego 36 w kopalniach węgla kamiennego; najwięcej - aż 20 - w katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk". 50 górników odniosło ciężkie obrażenia, z czego 44 w kopalniach węgla. Ogółem doszło do 3518 rozmaitych wypadków, w tym 2799 w górnictwie węgla kamiennego.

W tym roku, do końca stycznia, w górnictwie doszło do 285 różnych wypadków, z czego 154 w kopalniach węgla kamiennego. Kilka osób zostało ciężko rannych."

źródło: wp.pl
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

Re: [*] Requiem dla Silesii

Postprzez ProfessorX » 25 kwi 2010, 18:11

2010-03-27

"Nie żyje zasypany górnik z kopalni "Rydułtowy-Anna"

Górnik z kopalni "Rydułtowy-Anna", do którego od trzech dni próbowali dotrzeć ratownicy, nie żyje. Informację potwierdził IAR Zbigniew Madej, rzecznik właściciela kopalni, Kompanii Węglowej.

Ofiara wypadku to 40-letni elektryk. Jego ciało zostało wywiezione na powierzchnię. Ratownicy dotarli do górnika już przed 6.00 rano. Akcja wydobycia jego zwłok trwała kilka godzin, gdyż w rejonie zawału panują niebezpieczne warunki.

Do tąpnięcia w kopalni w Rydułtowach doszło w środę rano. Wstrząsowi o energii odpowiadającej ok. 2,4 stopniom Richtera towarzyszył zawał skał w położonym na poziomie 1000 metrów chodniku na długości ok. 35 metrów. W pobliżu znajdowało się siedmiu górników. Sześciu wycofało się o własnych siłach. Z obrażeniami niezagrażającymi życiu zostali przewiezieni na dokładne badania do miejscowych szpitali.

W poniedziałek przedstawiciele Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku przeprowadzą tam wizję lokalną. Będą też ustalać, dlaczego górnik znalazł się w strefie szczególnego zagrożenia tąpaniami - miejscu, w którym w ogóle nie powinno go być."

źródło: wp.pl
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

Re: [*] Requiem dla Silesii

Postprzez ProfessorX » 22 paź 2010, 11:43

2010-10-22

46-letni górnik przodowy, poszukiwany od czwartkowego wieczora w kopalni Rydułtowy-Anna, nie żyje - poinformował rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej. Trzej inni górnicy, którzy byli w strefie zawału ponad tysiąc metrów pod ziemią, są ranni.
Ratownicy dotarli do ciała górnika w piątek rano, po ok. 9 godzinach nieprzerwanej akcji ratowniczej. Zmarły był żonaty, osierocił troje dzieci. To osiemnasta w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie, a dwunasta w kopalniach węgla kamiennego. W samej kopalni Rydułtowy-Anna zginęło w tym roku już trzech górników.

Zanim ratownicy dotarli do ostatniego poszukiwanego górnika, ze strefy zawału wydobyto trzech innych uwięzionych pracowników. Stan dwóch jest dobry (są w szpitalu na obserwacji), trzeci ma poważniejsze obrażenia (złamanie, uszkodzenia żeber), niezagrażające jednak życiu - jest w szpitalu w Rybniku. Czterech innych górników już wcześniej bezpiecznie opuściło zagrożoną strefę.

Z ostatnim poszukiwanym górnikiem, przodowym brygady, od początku akcji ratowniczej nie było kontaktu. Nad ranem ratownikom udało się zlokalizować jego położenie. Wykorzystano do tego sygnały radiowe, specjalne kamery, a także szkolonego do poszukiwania zasypanych ludzi psa. Już wówczas wszystko wskazywało na to, że górnik nie żyje. Gdy ratownicy dotarli w to miejsce, przypuszczenia potwierdziły się.

Po nocnym wstrząsie nowo drążony chodnik, który mierzy niespełna 160 m, został zasypany na odcinku ok. 30 m od czoła przodka. Czterech górników bezpiecznie wydostało się z zagrożonej strefy, czterej inni zostali uwięzieni.

Górnicy pracowali w strefie szczególnego zagrożenia tąpaniami, wyznaczonej w tym rejonie. Wiceprezes Kompanii Węglowej - do której należy kopalnia - Marek Uszko zapewnił, że żadne procedury nie zostały złamane - w wyrobisku mogło przebywać tyle osób, ile pracowało tam w momencie zawału.

Ze statystyk wynika, że rocznie w kopalni Rydułtowy-Anna notuje się ok. 500 wstrząsów o sile podobnej do czwartkowego; specjaliści oceniają, że pod względem energii był to średni wstrząs. Zwykle nie wywołują one skutków na powierzchni ani w wyrobiskach. Eksperci zastanawiają się, dlaczego teraz zniszczony został akurat ten chodnik - sąsiednie wyrobiska, będące bliżej epicentrum wstrząsu, nie ucierpiały.

Wszelkie prace w rejonie, gdzie doszło do wstrząsu, zostały decyzją nadzoru górniczego wstrzymane. Gdy będzie to możliwe, w wyrobisku odbędzie się wizja lokalna, po której określone zostaną warunki dalszej bezpiecznej eksploatacji. Po wstrząsie wyrobisko zostało zdeformowane, uszkodzona została m.in. obudowa chodnika oraz znajdujące się w nim instalacje.

W tym roku w kopalni Rydułtowy-Anna (jej częścią jest tzw. ruch górniczy Rydułtowy) doszło wcześniej do dwóch tragedii - 5 sierpnia zginął tam 42-letni górnik, przygnieciony ważącym blisko tonę elementem przenośnika. Wcześniej, 24 marca, w kopalni miało miejsce tąpnięcie. Wstrząsowi o energii odpowiadającej ok. 2,4 stopniom w skali Richtera towarzyszył zawał skał w położonym 1000 m pod ziemią chodniku, na długości ok. 35 metrów. W pobliżu znajdowało się siedmiu górników - sześciu wycofało się o własnych siłach, siódmy zginął. Jego ciało wydobyto na powierzchnię po trzech dobach trudnej akcji ratowniczej.

Kopalnia Rydułtowy-Anna jest jedną z bardziej narażonych na wstrząsy w polskim górnictwie węgla kamiennego.

żródło: http://gornictwo.wnp.pl/katastrofa-w-ko ... 1_0_0.html
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

2011-05 Kopalnia "Krupiński"

Postprzez ProfessorX » 06 maja 2011, 09:44

O godzinie 9.35 udało się nawiązać kontakt z sześcioma pracownikami kopalni "Krupiński", którzy są uwięzieni w chodniku nadścianowym. W czwartek wieczorem w kopalni "Krupiński" w Suszcu pod Pszczyną należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) doszło do zapalenia się metanu. Poparzonych zostało 12 górników, 4 z nich dotąd nie udało się ewakuować. Jak wyjaśniła Wirtualnej Polsce rzeczniczka prasowa Wyższego Urzędu Górniczego Jolanta Talarczyk, górnicy mają dostęp do tzw. lutniociągu, czyli przewodu wentylacyjnego, którym dociera do nich świeże powietrze.

Jak powiedział na antenie TVN 24 prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Jarosław Zagórowski, z uwięzionymi jest kontakt dźwiękowy. - Nie wiemy, w jakim są stanie, ale to światełko w tunelu - powiedział Zagórowski. - Wierzymy, że wszystko się uda - dodał.

- Prowadzona jest akcja ratownicza, zakładane są rurociągi powietrzne. To jest kontakt dźwiękowy, słowny, mamy nadzieję, że za chwilę będzie to kontakt wzrokowy. - powiedział Zagórowski. Dodał, że w miejscu prowadzenia akcji jest duże zadymienie.

Pod ziemią przebywa sześciu górników - czterech, których wybuch zastał pod ziemią i dwóch ratowników. Do tej pory nie było z nimi kontaktu.

Rzeczniczka prasowa Wyższego Urzędu Górniczego zapewniła, że cały czas trwa akcja ratunkowa. W tym momencie ratownicy przedłużają lutnociąg, aby zapewnić większy dopływ powietrza do miejsca, w którym uwięzieni są górnicy.

Trudna akcja ratunkowa - gęste dymy i wysoka temperatura

Akcja ratunkowa w kopalni nie jest łatwa. Jak tłumaczyła Talarczyk, poza wysoką temperaturą, w kopalni "są bardzo gęste dymy i prawie nic nie widać". - Warunki panujące na dole są skrajnie nieprzyjazne. Panuje tam bardzo wysoka temperatura - ok. 45 stopni - powiedziała.

W piątek rano dyrekcja zakładu zdecydowała o wstrzymaniu od pierwszej zmiany wydobycia we wszystkich rejonach kopalni. Pod ziemię zjeżdżają tylko ratownicy i osoby odpowiedzialne za utrzymanie bezpieczeństwa pod ziemią. Wszyscy pozostali pracownicy dostają tego dnia płatne urlopy.

Metan zapalił się na poziomie 820 metrów

Do zapalenia się metanu doszło przed godziną 20. na poziomie 820 metrów. W pobliżu były łącznie 32 osoby. 20 pracowników wyjechało po zdarzeniu na powierzchnię bez poważniejszych obrażeń. Siedmiu kolejnych rozwieziono krótko po wypadku do szpitali - czterech do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, pozostałych do pobliskich szpitali w Pszczynie i Jastrzębiu Zdroju.

Do ostatnich pięciu rannych górników ratownicy zdołali dotrzeć ponad cztery godziny po zdarzeniu. W nocy trwały starania, by przetransportować ich na powierzchnię i do szpitali. Przed godziną trzecią do siemianowickiej oparzeniówki przewieziono jednego górnika z tej grupy, pozostałych - wobec trwającego pod ziemią pożaru - nie udawało się wydostać z zagrożonego rejonu.

Akcja będzie trwała do skutku

Życie osób przebywających w szpitalach nie jest bezpośrednio zagrożone, a akcja ratunkowa będzie trwała do skutku - zapewnił prezes JSW Jarosław Zagórowski. - Spośród osób, które wyszły na powierzchnię, sześć trafiło do szpitala w Siemianowicach, dwóch pracowników jest w szpitalu w Jastrzębiu. Z tych osób, które udało się wyprowadzić z kopalni, nic nie zagraża bezpośrednio ich życiu. Cały czas żyjemy nadzieją, że uda się wyprowadzić sześć osób - mówił Zagórowski.

Wiadomo, że górnicy ci mają dostęp do tzw. lutniociągu, czyli przewodu wentylacyjnego, którym dociera do nich świeże powietrze. Choć jest z nimi kontakt, miejsce, w którym się znajdują, jest odcięte przez pożar. W nocy próbowało przedostać się do nich dwóch ratowników, jednak nie doszli do celu, potem kontakt z nimi się zerwał. Wobec pogarszających się warunków: m.in. narastającego pożaru i wysokiego stężenia tlenków, pozostałych ratowników trzeba było wycofać.

W akcji uczestniczy 10 zastępów ratowników

W akcji ratunkowej uczestniczy zmieniając się dziesięć zastępów ratowników - sześć zastępów kopalnianych, dwa z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim i dwa z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

Do kopalni po wypadku przyjechali przedstawiciele właściciela i dyrekcji zakładu, a także Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku. Po zakończeniu akcji ratunkowej specjaliści będą wyjaśniać m.in., dlaczego niebezpieczna ilość metanu zgromadziła się w jednym miejscu - czy powodem był nagły wypływ, czy też np. niewystarczająca wentylacja. Będą również badać przyczynę zapłonu gazu.

Przedstawiciele nadzoru górniczego ocenili wstępnie, że w "Krupińskim" nie doszło do wybuchu (metan wybucha w stężeniach od 5 do 15%), a do lokalnego zapalenia się metanu. Do ostatniego zapłonu tego gazu, w którym nie zostali poszkodowani górnicy, doszło w połowie marca w katowickiej kopalni "Staszic". Ostatnia spowodowana wybuchem metanu katastrofa górnicza miała miejsce 18 września 2009 r. w ruchu "Śląsk" kopalni "Wujek". W dniu wypadku zginęło tam 12 górników, ośmiu kolejnych zmarło w następnych dniach w szpitalach.

Niebezpieczny metan

Metan to bezbarwny i bezwonny gaz towarzyszący złożom węgla. Im głębiej, tym jest go więcej. Około połowa złóż zaliczana jest do dwóch najwyższych kategorii zagrożenia. Tylko w kilku kopalniach nie ma tego gazu.

Szacuje się, że z pokładów metanowych pochodzi 80% wydobywanego w Polsce węgla. Rocznie we wszystkich polskich kopalniach wydziela się blisko 900 mln m sześc. metanu, czyli średnio ponad 1,6 tys. m sześc. na minutę. Z tego mniej niż jedna trzecia trafia do instalacji odmetanowania. Większość metanu z kopalń trafia do atmosfery drogą wentylacyjną, szkodząc klimatowi - potencjał cieplarniany metanu jest 21-krotnie większy niż dwutlenku węgla. Obecnie efektywność wykorzystania ujmowanego metanu przekracza 50%.

Według danych Wyższego Urzędu Górniczego, od początku roku do końca marca w całym polskim górnictwie doszło do 722 do rozmaitych wypadków, z czego 563 w kopalniach węgla kamiennego. Do 5 maja zginęło 14 górników, w tym dziesięciu z kopalń węgla kamiennego. Ciężkie obrażenia odniosło 6 górników, w tym 4 w kopalniach węgla kamiennego.
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

2011-11-27 Szczygłowice w Knurowie

Postprzez ProfessorX » 27 lis 2011, 12:42

Jeden górnik nie żyje, a drugi został ranny w wypadku, do jakiego doszło w kopalni Szczygłowice w Knurowie na Śląsku - podaje TVN24.

Jolanta Talarczyk, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego, mówiła w TVN24, że do wypadku doszło o godz. 6.20 ponad 600 metrów pod ziemią. Kiedy górnicy naprawiali zbiornik wyrównawczy węgla, wysypał się na nich urobek. Jeden z górników zginął na miejscu, drugi został ciężko ranny.

Wypadek badają pracownicy Wyższego Urzędu Górniczego i Okręgowego Urzędu Górniczego. Kopalnia Szczygłowice należy do Kompanii Węglowej.

W tym roku to już 20 śmiertelny wypadek w górnictwie węgla kamiennego.
Obrazek
Avatar użytkownika
ProfessorX
 
Posty: 116
Dołączył(a): 20 gru 2009, 11:34

Re: [*] Requiem dla Silesii

Postprzez AnnKowal12 » 25 wrz 2014, 11:40

Ktos by mógl ta liste zaaktualizowac...
AnnKowal12
 
Posty: 3
Dołączył(a): 13 wrz 2014, 13:49

Re: [*] Requiem dla Silesii

Postprzez Moder_20 » 27 paź 2014, 20:30

Chyba nikt nie lubi czytać o tragediach więc dlatego pewnie nie aktualizuja
Moder_20
 
Posty: 3
Dołączył(a): 27 paź 2014, 12:59


Powrót do Serce z Wyngla, nerwy ze Stali

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron